Budujemy rajdówkę

budujemyJak zbudować a nie zbankrutować  >>>

Moja rajdówka

zielonyTym razem zielony ... >>>

KJS Winogrady

kjsImpeza ze sporą historią ... >>>

You Tube

ytJak to wygląda od środka ... >>>

Magazyn Rally

rallyNowy kwartalnik rajdowy ... >>>

Dla debiutantów

firstOd czegoś trzeba zacząć ... >>>

Następna impreza

Ze względu na awarię kierowcy ... za jakiś czas :/

Klub Motorowy Winogrady

Szukaj na stronie

W obiektywie

  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow

szpik

 

rallyperf

adamat

 

bajkabaner

 

stat

Rajd Yeti w swojej XXX już edycji zgromadził na starcie prawie 60 załóg. Ilość zawodników sprawiła, że między startem pierwszej i ostatniej załogi upłynęły prawie 3 godziny. Początkowo pomysł z wypuszczaniem tej ilości aut co 3 minuty wydawał się chybiony ale w trakcie imprezy okazało się, że był jak najbardziej na miejscu. Przed kolejnymi próbami nie widziałem "korka" większego niż 3 - 4 auta. Był więc czas by podpatrzeć konkurencję. Brawa dla organizatorów. Czas oczekiwania na wyniki również mile zaskoczył. Po dojechaniu ostatniej załogi minęło 15 minut i klasyfikacje z wszystkich klas wisiały na ścianie. Kolejne brawa.
Zdarzyła się jednak i taka rzecz - na próbie nr 1 na trasie przejazdu znalazł się kibic - operator kamery. Patrząc w obiektyw nie zdawał sobie chyba sprawy co za chwilę nastąpi bo dopiero w ostatniej chwili próbował ucieczki. Nie zdążył i wylądował na masce samochodu. Szczęście, że zawodnik dość skutecznie zdążył wyhamować i poza dawką strachu, paroma siniakami i uszkodzoną kamerą obyło się bez poważnych urazów. To co nastąpiło potem to jakieś kuriozum. Sędziowie stojący 10 metrów od zdarzenia nawet nie pofatygowali się by sprawdzić co z poszkodowanym. Nie dano zawodnikowi pojechać próby jeszcze raz a nakazano jej dokończenie chociaż stał on prawie 2 minuty ! Ogólnie wyglądało to tak, jakby sędziowie nie wiedzieli jak się zachować w zaistniałej sytuacji. Nie pisze tego w celu wytykania palcami konkretnych ludzi ale jako temat do przemyśleń dla organizatorów imprez motoryzacyjnych bo takie historie niestety mogą się powtórzyć.
Nie zmienia to faktu, że Yeti był imprezą udaną i dobrze przeprowadzoną. Nam zdażyła się niestety taryfa na jednej z prób i polecieliśmy za podium klasy. Jak sięgam pamięcią to Leszno jakoś nigdy nie było dla nas szczęśliwe - zawsze jakaś wpadka.