Budujemy rajdówkę

budujemyJak zbudować a nie zbankrutować  >>>

Moja rajdówka

zielonyTym razem zielony ... >>>

KJS Winogrady

kjsImpeza ze sporą historią ... >>>

You Tube

ytJak to wygląda od środka ... >>>

Magazyn Rally

rallyNowy kwartalnik rajdowy ... >>>

Dla debiutantów

firstOd czegoś trzeba zacząć ... >>>

Następna impreza

Ze względu na awarię kierowcy ... za jakiś czas :/

Klub Motorowy Winogrady

Szukaj na stronie

W obiektywie

  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow

szpik

 

rallyperf

adamat

 

bajkabaner

 

stat

Tym razem nie najeździłem się zbytnio nie liczą trasy do i z Leszna. Już na pierwszej próbie zostałem zaatakowany przez znak drogowy i mimo, że auto wyszło prawie bez szwanku dalsza jazda była nie możliwa. Taka to przedziwna konstrukcja CC900, że mocowania chłodnicy są kilka centymetrów od paska klinowego. Opierając się o znak chłodnica cofnęła się odrobinkę jednak na tyle skutecznie, że przecięła pasek klinowy. Po wizycie u mechanika (pozdrawiam pana Janusza Przybyłę ul. Łowiecka 43 z Leszna który było nie było w niedzielę zajął się problemem) bez dalszych kłopotów wróciłem do Poznania. Szkoda, ale jak to mówią "to je rally".
A jak to się stało ? Na pewno było za szybko i to nie ulega wątpliwości - mój błąd. Nie przewidziałem również, że kilkadziesiąt załóg jadących przede mną potrafi tyle asfaltu powyrywać i zmielić czyli jak to mawiają rajdowcy narobić "syfu". Auto nagle przestało skręcać, hamować i zatrzymało się niestety dopiero na "twardym". Na dodatek po piątkowej wizycie u mechanika przestał w ogóle hamować tył i wydaje mi się, że w jakimś procencie to również przyczyniło się do niezbyt efektownego końca mojego rajdu Yeti.